Refleksja o neuroróżnorodności dzieci i młodzieży. Dlaczego sama diagnoza (ADHD, autyzm) nie wystarcza i jak naprawdę wspierać rozwój dziecka.
Myśląc o naszych młodych pacjentach i ich rodzicach, ich cierpieniu i bezradności, z którymi przychodzą do gabinetu, należy otworzyć się na rozumienie całego kontekstu i konstruktu świata, w jakim żyją, a nie zamykać ich w pudełku zwanym diagnozą.
Takie zamykające podejście diagnostyczne sprawia, że zamiast widzieć człowieka i jego świat, skupiamy się zbyt mocno na narzędziach i próbie zmiany tej osoby, co wydaje się obecnie myśleniem niepełnym i zbyt ograniczonym.
Świat naukowy wydaje się, że przez pewien czas (chyba kilkadziesiąt lat) wszedł w tunel, na którego końcu jest ściana. Całe szczęście niejeden specjalista już tam doszedł i wrócił z wnioskami, a ja chyba nawet nie doszedłem do połowy, aby się wycofać i pozostać poza takim nurtem.
Dr n. med. Cezary Żechowski, specjalista psychiatra i psychoterapeuta, który natchnął mnie do tej refleksji, a jednocześnie upewnił w moim wieloletnim myśleniu, stwierdził, że problemy związane w szczególności z neuroróżnorodnością są „zapakowane do szuflady”, np. z tabliczką „autyzm” (lub ADHD). Do tej szuflady wkładane są wszelkie wnioski i rozumienie problemów osób neuroróżnorodnych.
Obecnie coraz bardziej oczywiste staje się, że takie teoretyczne diagnozowanie autyzmu może wkrótce się rozsypać, a w jego miejsce pojawi się nowej jakości rozumienie problemów osób neuroróżnorodnych. Wiadomo bowiem, że nie chodzi o samą diagnozę, lecz o człowieka, który mierzy się z podobnymi trudnościami jak osoba bez takiej diagnozy, ale przede wszystkim posiada różne zasoby i mocne strony.
Te „zasobowe dobra” reszta świata chętnie wykorzystuje, korzystając z twórczości, myślenia matematycznego, kreatywności i wrażliwości osób neuroróżnorodnych, a z drugiej strony – szczególnie w okresie dzieciństwa – często je niszczy, unieważnia i rani, stosując przemoc, wykluczenie i próbując je zmieniać.
Niestety wygląda na to, że świat zmierza do marginalizowania takich osób, szczególnie w wieku dziecięcym i młodzieżowym, a jednocześnie na tym tle rozwija się ruch sprzeciwu wobec takiego traktowania. Ten ruch – nie tylko w nowoczesnej nauce, ale i w społeczeństwie – jest pięknym czynnikiem, który już nieraz pokazał, że szacunek i tolerancja dla różnorodności to klucz do bezpiecznego i bogatego w różnice świata.
Takie podejście jest mi bliskie, a wręcz stanowi sedno mojej pracy. Uważam, że nie chodzi o „korektę” dzieci i młodzieży, ale przede wszystkim o dostrzeganie ich zasobów, wzmacnianie ich oraz zmianę środowiska – nie poprzez krytykę, lecz poprzez poszukiwanie wzmocnień i pozytywów (choć czasem jest to dość skomplikowane i trudne).
Psycholog Ełk/Psychoterapeuta dzieci i młodzieży Ełk/ Specjalista psychiterapii Michał Łebski
